Zmęczenie, którego nie widać. O przeciążonym układzie nerwowym
- Anna Grochulska

- 28 minut temu
- 2 minut(y) czytania

Są takie rodzaje zmęczenia, które trudno wytłumaczyć.Nie wynikają z braku snu, nadmiaru pracy ani intensywnego dnia.A jednak są obecne – głębokie, przewlekłe, czasem zupełnie obezwładniające.
To zmęczenie, którego nie widać z zewnątrz.I często nie widać go nawet w badaniach.
To nie lenistwo, ani słaba kondycja
Przeciążony układ nerwowy może dawać objawy, które łatwo pomylić z „brakiem motywacji” albo „brakiem siły woli”.
Tymczasem to nie kwestia charakteru.To kwestia regulacji.
Układ nerwowy odpowiada za to, jak reagujemy na świat:na stres, tempo, relacje, bodźce, oczekiwania.Jeśli przez długi czas działa w trybie alarmowym, w końcu zaczyna się wyczerpywać.
Jak może wyglądać to zmęczenie?
Nie zawsze tak, jak się spodziewamy.
Czasem to:
trudność z koncentracją,
uczucie „mgły w głowie”,
brak energii mimo odpoczynku,
rozdrażnienie lub nadwrażliwość,
potrzeba izolacji,
szybkie poczucie przeciążenia nawet drobnymi sprawami.
Na zewnątrz możesz funkcjonować „normalnie”.W środku – jakby wszystko było o jeden krok za dużo.
Dlaczego układ nerwowy się przeciąża?
Bo przez długi czas musiał być czujny.
Ciągły stres.Długotrwałe napięcie.Brak poczucia bezpieczeństwa.Trauma – także ta relacyjna, cicha, rozciągnięta w czasie.
Układ nerwowy nie zapomina łatwo.Jeśli nauczył się, że świat jest nieprzewidywalny, trudny albo wymagający ciągłej gotowości – będzie działał „na wysokich obrotach”, nawet wtedy, gdy realne zagrożenie już minęło.
To kosztuje ogromnie dużo energii.
Dlaczego odpoczynek nie zawsze pomaga?
Bo sen i urlop nie zawsze regulują układ nerwowy.
Odpoczynek fizyczny jest ważny, ale przy przeciążeniu często potrzeba czegoś więcej:
poczucia bezpieczeństwa w ciele,
zwolnienia tempa,
regulacji przez relację,
małych, powtarzalnych sygnałów: „teraz jest inaczej”.
Czasem odpoczynek przychodzi dopiero wtedy, gdy napięcie zaczyna opadać.Nie odwrotnie.
Co może być pierwszym krokiem?
Nie wielka zmiana.Nie „ogarnięcie wszystkiego”.
Pierwszym krokiem bywa zauważenie:
„To, co czuję, ma sens.Moje ciało próbuje mi coś powiedzieć.”
Czasem to wystarczy, żeby napięcie nieco się rozluźniło.A potem – bardzo powoli – można szukać sposobów na regulację: w terapii, w relacji, w codziennych mikrokrokach.
Na koniec
To zmęczenie nie jest Twoją porażką.Jest sygnałem.
Układ nerwowy, który był długo przeciążony, potrzebuje czasu.I łagodności.
Nie wszystko da się naprawić wysiłkiem.Niektóre rzeczy zdrowieją wtedy, gdy przestajemy się zmuszać.



Komentarze